Aktualności

Zagadka nieśmiertelności i innych zalet

Największy socjotechniczny wynalazek ludzkości – tak z euforią wypowiadają się entuzjaści matematycznie chronionej waluty. Piramida obłędu – słychać z drugiej strony, hierarchicznej, czyli ze strony systemu tworzonego od dziesiątek, jeśli nie setek lat. Macie ochotę poczytać o blockchain?

Blockchain to rozproszona baza danych, która zawiera stale rosnącą ilość informacji

pogrupowanych w bloki i powiązanych ze sobą w taki sposób, że każdy

blok zawiera oznaczenie czasu, kiedy został stworzony oraz link do poprzedniego, będący zaszyfrowanym streszczeniem (hash) jego zawartości. Żądnego z tych bloków nie można zmienić. Tzn., można, ale używając mocy połowy wszystkich komputerów na świecie.

Niemożliwe.

Jego pierwszym dzieckiem jest bitcion. Bezinflacyjny, otwarty, w pełni demokratyczny, oparty o samozaufanie system podaży i obrotu pieniądza, chociaż w Polsce domawia mu się prawa do egzystencji w portfelu. To niezwykle zagadkowa waluta, obarczona piętnem chorób wieku dziecięcego (powstała w 2009 r.) i siejąca postrach w umysłach osób pozostających poza światem kryptowalut, czyli walut szyforwanych matematycznie. Swoją drogą, w kraju o zasługach matematycznych (patrz – casus Enigmy, Szkoła Lwowska) raczej powinniśmy wprowadzać bitcoina do szkół, a nie kręcić nieudolne filmy o tym, że jest be.

Dowód pracy

Bitconców będzie 21 mln. Tworzą je komputery tworzące sieć. Jeśli chcę skorzystać z możliwości systemu, ściągam z sieci wallet BTC i na inne waluty, składam niejako polecenie przelewu w systemie, a najbliższy komputer zaangażowany w bitcoina (górnik) przejmuje płatność i stara się ją upchać do bloku informacji (powstają średnio co 10 minut). Przy okazji górnik rozwiązuje zagadkę zaimpregnowaną w algorytm Bitcoin – jest to zadanie, które przyciąga górników do bitcoina, bo to się opłaca. I ten z górników, który ma najwięcej mocy obliczeniowej i poradzi sobie z zadaniem przed wszytkimi nie dość, że zatwierdzi nasz przelew, co przypieczętuje cała sieć (proof of work), to jeszcze dostanie nagrodę za dodanie kolejnego bloku do tych, które już istnieją – teraz to 12,5 BTC (np. 350 tyś złotych w marcu 2018 r.).  

Taki zwrot z inwestycji przyciąga górników, łączących się w kopalnie. Kopalnie zużywają kolosalne ilości energii – sieć Bitcoin potrzebuje jej tyle, ile np. Słowacja. I będzie potrzebować więcej, bo bloków przybędzie, zagadka zaprogramowana w sieć będzie coraz trudniejsza, więc komputery będą musiały pracować dłużej, albo być wydajniejsze. A gdy około 2140 roku wypełni się Pismo Satoshi Nakamoto (twórcy bitcoina), sieć będzie obracać już tylko wytworzonymi walutami, a zarabiać na prowizjach, (jak zresztą teraz też). To jest nieśmiertelność zapisana do tego właśnie roku – z perspektywy 2018 w zupełności wystarcza.

Dość!

Po co to wszystko? Aby po kryzysie 2008 r. stworzyć zdecentralizowaną walutę, szybką, niewywracalną, mocną, nową, demokratyczną i transparentną, zapisaną w rozproszonym rejestrze i w tysiącach kopii, gdzie wszyscy zatwierdzają jej emisję, można prześledzić historię każdego bitcoina od momentu powstania – ale nie jego właścicieli. Tzn., dla sieci publiczne są tylko numery portfeli przypisane komuś, chociaż poznanie tego numeru pozwala też na poznanie grafu wszystkich transakcji z danego adresu.

Na samej walucie nie zarabia się – w obrębie jej systemu nie ma spekulacji. Jej wartość ustalają dwie strony operacji przekazania sobie bitcoina; stąd całe nieporozumienie wokół „inwestycji w BTC”. Inną sprawą jest jego cena na giełdach, które są łącznikiem między światem matematycznej waluty, a światem skażonym przez wielki system finansowy. I to tu rodzi się wszystko co złe w postrzeganiu bitcoina. Np. kampania organów KNF i NBP – bójcie się kryptowalut pokazała, że producenci tych filmów nie wiedzieli nic o tym, o czym opowiadają. To tak, jakby organiście kazać grać w cerkwi. Wszyscy wiemy, ze w cerkwi nie ma organów.

Jak to działa? Bitmonety zawierają klucz publiczny (adres) aktualnego posiadacza. Kiedy użytkownik A przetransferuje jakąś ilość do użytkownika B, A rezygnuje z ich posiadania, dodając klucz publiczny (adres) B do tych monet oraz podpisując je własnym kluczem prywatnym. Następnie ogłasza wykonaną przez siebie transakcję w komunikacie wysłanym do sieci peer-to-peer. Reszta sieci sprawdza poprawność zastosowanych w transakcji podpisów cyfrowych oraz ilości monet przed jej zaakceptowaniem.

Każda osoba uczestnicząca w sieci bitcoin ma portfel zawierający dowolną liczbę par kluczy kryptograficznych.

Bitcoin to nie wszystko. Po nim pojawiło się ponad 1,5 tyś podobnych, mniej słynnych, ale też o rosnącym potencjale kryptowalut, oraz platforma cyfrowo-croudfoundingwa Ethereum. Wytwarza smart contracts, umowy elektroniczne obracając tokenami – rodzajem udziałów w przedsięwzięciu. Ten mechanizm służy do otwartych, nieregulowanych inicjacji biznesów – startupów. Na tej platformie spotykają się marzyciele, naciągacze i poważne zespoły developerów technologii. Mieszanina jak w Wieży Babel. Nic dziwnego, że i tego boją się wszyscy kapłani świątyni, czego wyrazem jest używanie w odniesieniu do smart-contracts i ICO (Initial Coin Offering) słownictwa towarzyszącego spotkaniu z kosmitami.

Bankowość

Najbardziej obiecującymi zastosowaniami technologii blockchain, a z punktu widzenia banków najbardziej narażonymi na utratę przychodów według analiz Bain&Company oraz Światowego Forum Ekonomicznego są następujące obszary:

    • płatności międzynarodowe czyli bankowość korespondencyjna,
    • rozliczenie transakcji handlu zagranicznego trade finance,
    • płatności krajowe.

Dlatego już eksperymentują w blockchain przyciągnięte szybkością, zwiększeniem rentowności, niezawodnością i nowością jaką daje ta technologia. Przykłady już testowanych rozwiązań to:

  1. Ripple (kapitalizacja 140 mld dol, w porównaniu do samego bitcoina – 250 mld). Ta amerykańska firma zaproszona przez Rezerwę Federalną USA do grupy roboczej do spraw szybkich płatności zbudowała cyfrową platformę umożliwiającą instytucjom finansowym dokonywanie w czasie rzeczywistym obrotu walutowego, towarowego i innych aktywów bez pomocy tradycyjnych pośredników. Ripple podkreśla swoją rolę w globalnej sieci rozliczeniowej, która pozwala zainteresowanym stronom transakcji obniżyć koszty. Jednocześnie oferuje ulepszoną usługę przekazywania natychmiastowych środków.
  2. Bank of America Merrill Lynch, HSBC i singapurski Urząd Nadzoru Technologicznego Infocomm ogłosił całkowitą cyfryzację kluczowego instrumentu rozliczania handlu zagranicznego – akredytywy dokumentowej, opierając się na blockchain.
  3. Londyński startup Everledger rozwinął aplikację umożliwiającą monitorowanie transakcji i rejestrowanie własności na rynku diamentów, co jest kluczem do zapobiegania oszustwom ubezpieczeniowym.
  4. Konsorcjum The R3CEV, to wielkie przedsięwzięcie zainicjowane przez bank Santander, który ewidentnie podąża w stronę wieczności zapisanej w rozproszonym rejestrze – czyli backoffice w technologii DLT (jak inaczej nazywa się blockchain -  Distributed Ledger Technology).
  5. Swift, który może najbardziej ucierpieć w konfrontacji z konkurencją zajmującą się przelewami międzynarodowymi, gdzie obecnie jedno takie zdarzenie trwa 5 dni, a w blockchain 4 sekundy, testuje rozwiązania dla konta nostro. Tzn. zabezpiecza się na wypadek gdyby ktoś chciał przejąć część jego rynku.
  6. W Polsce PKO BP PKO Bank Polski razem ze startupem Coinfirm testuje platformę do weryfikacji dokumentów w technologii blockchain i na wszelki wypadek zarejestrował kilka znaków towarów w Urzędzie Patentowym, m.in.: PL coin, Poland coin, i Pola coin.

Najważniejszą częścią infrastruktury bitcoina są górnicy – komputery, którym powierza się zadanie prowadzenia rejestru łańcucha bloków, weryfikacji aktualizacji danych oraz dbanie o ich wiarygodność. Jak je tego skłonić? Podczas procesu zatwierdzania transakcji zostaje przed nimi postawione bardzo trudne zadanie obliczeniowe. Protokół bitcoina zmusza je do poszukiwania pewnej liczby, a wszyscy górnicy konkurują ze sobą dążąc do tego, aby otrzymać wynagrodzenie wypłacane co 10 min. Jest to jednak kwestia drugorzędna. Kopalnie otrzymują w nagrodę bitcoiny, ale ich najważniejszym zadaniem jest weryfikacja transakcji, potwierdzanie prawdy i prowadzenie rejestru.

I smaczek na koniec. Medishares – singapurskie towarzystwo wzajemnych ubezpieczeń na blockchainie tworzy zdecentralizowany rynek wzajemnej pomocy, o otwartym kodzie źródłowym. Czyli, każdy może zmienić algorytm w jakim ono działa. Ta firma tworzy grupy klientów o podobnym profilu ryzyka i mówi do swych klientów – ubezpieczasz się i ubezpieczasz innych poprzez smart contract – umowę – mini-program komputerowy. Już wiemy, że nie sposób go zmienić. W podziale ubezpieczeń takich jak: poważne choroby, sporty ekstremalne, dla właścicieli supercar, w przypadku nieznanej choroby i katastrof pogodowych im więcej ubezpieczonych, tym mniejsze składki, a więc wszystkim zależy na rozbudowie sieci.

Nie zapominajmy, że cały tu opisany świat znajduje się przed skokiem pod nazwą skalowalność. Zanim kryptowaluty, Ripple czy Ethereum staną się głównym nurtem, prawdopodobnie będzie potrzeba większej liczby warstw cyfrowej transformacji świata w Internet Rzeczy, VR i przyjaznych interfejsów człowiek – nowa technologia.

Niemniej jednak to, co dzieje się w świecie waluty programowanej matematycznie, inteligentnych kontraktów i blockchainie jako całości to kolejny rozdział rewolucji 4.0. On sam jako wielka, rozproszona Sztuczna Inteligencja wychodzi z piaskownicy, otrzepuje się i z oklaskami jakie zbiera od swych wyznawców ten enfant terrible – największy socjotechniczny wynalazek ludzkościzmierza do dorosłości. Więc to dopiero początek.  

Brak Komentarzy, Bądź pierwszy!