Aktualności

Chwila… i pieniądze. O chwilówkach, cz.2

Nad kim czuwają anioły, gdy bierze chwilówkę? Nad firmą pożyczkową, czy nad osobą, która się zadłuża? Odpowiedzi na to pytanie są różne, w zależności od perspektywy. Oto na czym polega biznes chwilówkowy, kto i za kogo bierze odpowiedzialność.

Z chwilówek korzystają osoby, które muszą pożyczać lub te, które działają impulsowo – chcą kupować. Ta pierwsza grupa znajduje się non stop w trudnej sytuacji materialnej. Stanowią ją osoby pozostające na utrzymaniu innych, bez stałej umowy o pracę, etc. Wg raportu „Dochody i warunki życia ludności Polski (GUS , luty 2019r.) dochód poniżej progu ubóstwa uzyskuje 15,0% mieszkańców Polski . Wprawdzie to o 2 proc. mniej niż w 2014 r., ale to wciąż około 4,5 mln dorosłych osób w naszym kraju.

Ręka po pożyczkę

Ta grupa społeczna po prostu nie ma wyjścia. Musi pożyczać. Czy bierze odpowiedzialność za swe postępowanie? W momencie zapożyczania się, ludzie stosują strategie wypychania najgorszej ewentualności – co się stanie, gdy nie wystarczy na raty? „Poczekam na lepszy moment, gdy pojawi się gotówka”. Poddaje się losowi – „Jakoś to będzie”. „Zobaczymy co się stanie,  z windykatorami i tak nie można się dogadać”. Oto najczęstsze sposoby uciekania od odpowiedzialności.

Patrząc od strony biznesu pożyczkowego ten target to  jest najbardziej wrażliwa grupa.

Skoro ci ludzie muszą pożyczać, więc na nich się zarabia. Czy można to robić w sposób bezwzględny? Część z firm pożyczkowych stara się ograniczać podaż pieniędzy osobom zadłużonym po uszy, ale część wciąż na nich korzysta. To naganne z punktu widzenia etyczno-moralnego. Bo niestety, ale najczęściej mechanizm chwilówkowy prostą drogą prowadzi do przekredytowania. To znaczy, ludzie uzyskując gotówkę, na którą ich nie stać, nie spłacają jej na bieżąco i przez to pogrążają się coraz głębiej. Powstaje spirala zadłużenia i spirala zadłużania.

 

Biznes musi się kręcić

Ryzyko dla firmy pożyczkowo-kredytowej w tym przypadku jest oczywiste – ktoś przestaje spłacać. Co wtedy? Firma jest zabezpieczona. Ustając cenę pożyczki pożyczkodawca bowiem liczy wszystkie składowe biznesu, do których należą:
1) Koszt pozyskania kapitału na chwilówkę. Wynosi minimum 10% i jest kosztem głównym. Dla porównania – bank korzysta z kapitału z depozytów klientów. Oprocentowanie dla nich wynosi ok. 1 proc., a dla biorących pożyczkę w banku od 8 proc. wzwyż. Na trym zarabia bank. Może też korzystać z kapitału na rachunkach bieżących, który nie jest w ogóle oprocentowany. Natomiast firma pożyczkowa korzysta z obligacji wypuszczanych na rynek kapitałowy i musi je spłacać.
2) Koszt ryzyka. Oblicza się go na podstawie danych o gorących portfelach. Po prostu, do ceny chwilówki dolicza się sumę prognozowanych, niespłaconych zobowiązań. Czyli de facto, ludzie którzy korzystają z chwilówek płacą też za tych, którzy korzystają, ale ich nie spłacają.
3) Koszty operacyjne, biurowe i marketing.
4) Prowizja.

 

Z długami

Powstają dwie prawidłowości. Pierwsza – jeśli zarząd pozabankowej firmy finansowej chce otworzyć biznes na szerszy rynek, musi podjąć większe ryzyko, czyli podnosi ceny. Dociera jednak do większej ilości klientów, którzy są kuszeni. Druga – rosnące zadłużenie. Raport „Zasobność gospodarstw domowych w Polsce”, (NBP, 2018) pokazuje, że ponad 40 proc. gospodarstw jest zadłużonych. Najczęściej są to kredyty mieszkaniowe oraz  konsumpcyjne. Inwestycja w nieruchomość nie jest czymś nagannym, jednak rośnie liczba kredytów konsumpcyjnych. I niestety, przy okazji – jak wskazują badania – Polacy coraz częściej spóźniają się ze spłatą swoich zobowiązań. Powstają domowe kryzysy finansowe.

Stąd rośnie też liczba gospodarstw, które z powodu lekkomyślności przy zaciąganiu kredytów mają trudności z ich terminową spłatą. W badaniu „Sytuacja na rynku consumer finance”, przeprowadzonego przez Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych, KPF, i Instytut Rozwoju Gospodarczego SGH (2018 r.) ponad połowa 56,5 proc. respondentów nie potrafi planować budżetów domowych; ludzie więcej wydają niż zarabiają. Winią swoje gapiostwo, usprawiedliwiają się spóźnialstwem, ukrywają niemożność spłat zobowiązań w innych wymówkach. Niestety, są potencjalną grupą wykluczenia z rynku consumer finance, czyli, w niesprzyjających okolicznościach sięgną po chwilówki. Jeśli do tego dołączymy obraz makroekonomiczny, czyli inflację, którą napędzają rosnące ceny żywności i – paradoksalnie – wzrost gospodarczy generujący wyższe ceny, przy ślimaczym wzroście pensji, ryzykowne zachowania finansowe skazują dużą grupę naszego społeczeństwa na olbrzymie kłopoty finansowe, społeczne, psychologiczne.

Odpowiedzialność

Część z ponad 120 firm z sektora pożyczkowego (obowiązkowo zarejestrowanych przez Komisję Nadzoru Finansowego, KNF) stara się zachowywać równowagę i nie zadłużać klientów już maksymalnie zadłużonych. Stosuje też samoregulacje, czyli ograniczenia branżowe, które cywilizują rynek chwilówek w kraju. W życie weszły także ustawowe, antylichwiarskie przepisy. Wszystko to powoduje, że teoretycznie ludzie powinni zadłużać się mniej. Ale jak można się przekonać wcale tak nie jest.

Rośnie za to liczba młodych zadłużonych (do 34 lat) i średnia wartość pożyczki (maks. 3 tyś zł.). Rośnie także presja na pożyczanie od razu. Firmy chwilówkowe stosują też sprytne mechanizmy marketingowe; pożyczka online w 15 minut to już standard w branży. Pożyczanie odbywa się błyskawicznie, przyjemnie, wręcz komfortowo. Mniej komfortowe jest już spłacanie. Jeśli pod jednym adresem wniosek o chwilówkę zostanie odrzucony, z pewnością gdzieś indziej ktoś ją dostanie. Bo pomimo samoregulacji i prawa wciąż pozostaje margines na bardzo liberalne podejście do pożyczania. Tam klientki i klienci ryzykują wiele, od środków na przeżycie, przez reputację, po zdrowie. Tak więc, przy poruszaniu suwakami kwoty i czasu pożyczki na kolorowym portalu firmy chwilówkowej, wyobraźmy sobie suwak odpowiedzialności. Im bardziej wychylamy inne w prawo, tym bardziej on automatycznie przesuwa się w przeciwną stronę. Nikt nie może zdjąć z nas odpowiedzialności za nietrafione decyzje zakupowe i finansowe, zaś powinnością firm chwilówkowych jest robić biznes. Czyżby naszym kosztem?

Zapamiętaj jeszcze:

-Liczba pożyczek idzie w górę w okolicach świąt - szczególnie Bożego Narodzenia oraz Wielkanocy. Z badań wynika, że około 40% osób wydaje na świąteczne prezenty więcej niż jest w stanie zarobić.

-Impulsowo pożyczamy także latem, na wakacje. I zaraz po nich, na początku roku szkolnego. Ale nie tylko wtedy rodzice są pod presją finansową oczekiwań dzieci.
-Zanim weźmiesz chwilówkę, wiele razy zastanów się czy jest ci potrzebna. Najgorsze w skutkach jest działanie impulsowe.

 

Teresa Stefańska
17 czerwiec 2019
Z tego artykułu wnoszę, że nie ważne jak chroniące klienta przed zadłużeniem przepisy by zastosować, to i tak nie uchronimy go przed samym sobą.